piątek, 29 lipca 2016

2. Strach..., przerażenie... .


(Na komendzie)
Monika czekała już na Krzyśka w pokoju prewencyjnym.
- Cześć Monika
- Cześć Krzysiek
- Długo na mnie czekałaś.
- Nie tylko chwilkę
- Juli zepsuł się samochód i musiałem ją zawieść do pracy.
- Monika chcesz kawy.
- Tak, poproszę.
- Funkcjonariusze wypili kawę i poszli na odprawę.

(Na odprawie)
Słuchajcie komenda  wojewódzka wystosowała pismo, azby nasza skromna komenda zajęła się między narodowym porwaniem ośmioletniej dziewczynki.
- Monika i Krzysiek zostańcie chwilę.
- Tak, panie komendancie.
- To wy zajmiecie się tą sprawą.
- Ale panie komendancie, nie powinien się tym zająć oddział AT
- Nie ja proszę o to, żebyście wy się tym zajęli do was mam szczególne zaufanie.
- No dobrze panie komendancie.

Policjanci wyszli z komendy.

(W radiowozie)
- No to co kołujemy się po mieście i ich szukamy.
Po chwili dyżurny przydzielił im inne zadanie.
06 dla 00.
Jedzcie na ulicę (Waniliową 23/42)
Masz jakiejś konkretne informacje. :
- Nie jedzcie to sprawcie
- Ok udajemy się na miejsce.

(10 minut później)
(Ul Waniliowa 23/42)
- Jak się pan nazywa
Mariusz  Liszcz (imię i nazwisko wymyślone/ zupełnie przypadkowe)
Proszę nam opowiedzieć co się stało
- Przyszło tu dwóch kolesi z pistoletami i kijami bejsbolowymi jeden krzyczał żebym oddał mu wszystkie pieniądze , a drugi walnął mnie tym kijem w głowę.
- A może pamięta pan, jak jeden z nich był ubrany - spytała sierżant sztabowa Monika Kownacka.
- Nie wiem dokładnie miał kominiarkę.
- A czy ma pan tu monitoring spytał - starszy posterunkowy Krzysztof Zapała.
- Tak , ale to nic nie da przecież tamci mieli kominiarki.
- Dobrze rozumiemy poprosimy to nagranie z monitoringu
- Zaraz przyniosę
- Dobrze poczekamy
- Proszę oto nagranie
- Dziękujemy
- Do widzenia odpowiedzieli policjanci
- Do widzenia
00 do 06
- zgłaszam się 00
- Na komendę przyjechali rodzice tej porwanej dziewczynki
- Już jedziemy


(Na komendzie)
- Zapraszam do pokoju przesłuchań - powiedziała Monka
- Dzień dobry
- Dzień dobry
- Proszę sobie usiąść
- Dziękuję
My przyszliśmy tutaj , bo dostaliśmy takiego sms-a

Dzisiaj o godzinie 16 : 00 na ulicy Krzewiastej w budce macie zostawić 2 miliony złotych . Jak nie dacie nam  tych pieniędzy to bachor zginie . Zrozumiano.
- A i nie wzywajcie żadnej policji jak wezwiecie to koniec !!! .

- Proszę zróbcie coś , bo ja zaraz oszaleje - powiedział ojciec dziewczynki.
- Dobrze postaramy się .
- Proszę się tak nie martwić.
- Proszę teraz iść do domu.
- A my się wszystkim zajmiemy.
- Proszę pani jak my mamy iść do domy , jak nasza córka jest nie wiadomo gdzie uwięziona.
- Proszę nam zaufać.

Funkcjonariusze podjechali pod ulicę na , której miał zostać pozostawiony okup.
- Rodzice ośmiolatki zostawili pieniądze budce i odjechali.

(W radiowozie)
- Monika co robimy - spytał Krzysiek
- Wzywamy wsparcie
- Nie mamy czasu

(5 minut później)
Porywacze podjechali pod budkę i wzięli pieniądze.
- Wkraczamy do akcji - powiedziała Monika
Monika i Krzysiek wybiegli z radiowozu
- Ani kroku dalej powiedziałem - mówił porywacz
- Mówię nie ruszaj się bo przestrzelę jej głowę.
- Odłóżcie broń - powiedziałem
- Odkładamy.
- Monika zdążyła włączyć blokadę iglicy wtedy broń jest zablokowana i nie wystrzeli.
- Porywacz wziął broń , którą odłożyła Monika.
- I wymierzył  w Monikę.
- Krzysiek od razu chciał w stać , ale nie mógł.
- No strzelaj na co czekasz no dawaj.
- Porywacz pociągnął za spust , ale broń nie wystrzeliła.
- Monika błyskawicznie wstała i wywaliła porywacza na ziemię.
- Krzysiek podbiegł i go obezwładnił.
Po chwili przyjechał drugi patrol i zabrali porywacza.
Jeszcze nigdy  wcześniej nie bałem się  o Ciebie  tak jak dzisiaj.


Udało mi się skończyć jeszcze dziś
(Komentujcie !! będę bardzo wdzięczny)
Kolejne opowiadanie wkrótce.

piątek, 22 lipca 2016

1. Nietypowy patrol, postrzelenie na służbie?!, wycieczka?.

Oto moje pierwsze opowiadanie.:

Poranek)
- Moniś wstawaj spóźnisz się do pracy, Moniś wstawaj.
- Artur pocałował Monikę w usta i Monika się przebudziła ..
- Która godzina spytała Monika?.
- 7: 20 - odpowiedział Artur.
- Już wstaję, muszę zrobić Frankowi i nam śniadanie.
-  Monika po 10 minutach była w kuchni.
Zjadła śniadanie, wypiła kawę i pojechała do pracy.
Monika jadąc samochodem była bardzo szczęśliwa , że dziś ma patrol z Krzyśkiem .

(Na komendzie)
- Monika, weszła do pokoju prewencyjnego nikogo nie zastała.
-  Zaraz miała rozpocząć się odprawa.
Monika poszła sama na oprawę.
Na odprawie, zastała inspektora Wysockiego. Była bardzo zdenerwowana. Myślała . Gdzie podział się Krzysiek?.
Od dzisiaj przyjęliśmy nowego policjanta  powiedział komendant.
Przedstaw się - powiedział Marcin Walkowicz.
Kownacka zostańcie na chwilę.
- Dobrze panie komendancie.
Od dzisiaj w patrolu będziecie, jeździć z Marcinem  Walkowiczem - powiedział komendant.
- Panie komendancie, ale dlaczego ?
- Nie zadawajcie zbędnych pytań, tylko idźcie na służbę - powiedział komendant .

Monika czuła w sobie złość i smutek, że będzie musiała szkolić "młokosa". Chciała , aby wszystko było tak, jak dawniej, ażeby  jeździła z Krzyśkiem, a nie z jakimś nowym policjantem.

(W radiowozie)
Monika czekała na Marcina 5 minut i jeszcze go nie było. Po 10 minutach przyszedł do radiowozu. Monika była bardzo zła na Marcina.
- Gdzie byłeś! - spytała Monika
- Na komendzie - odpowiedział -
- To ja tu od 15 minut siedzę w radiowozie, i czekam na Ciebie, a ty sobie na komendzie siedzisz?!.
- ,, Szczekaczkę" masz - spytała Monika.
- A co to jest szczekaczka spytał policjant?.
- Powiedz mi ile ty pracujesz w policji ? - spytała Monika
- Dwa lata odpowiedział policjant.
- No to się nie dziwię.
- Radio masz .
- Mam
- Pałkę masz
- Nie
- No to na co czekasz leć szybko.
- Po dwóch minutach Marcin wrócił z ,, pałką".
- Teraz możemy wyruszyć na patrol.

00 do 06 słucham Cię 00
Jedzcie na ul Wrzosową 15/32. Zgłaszająca mówi, że w budynku jest uwięzione dziecko. Jedzcie to sprawdzić.

(Ul Wrzosowa 15/ 32)
Idziemy powiedziała Monika, który to był blok 15/32. To idziemy. Choć tam powiedział Marcin tam jest to mieszkanie. Policjanci weszli do mieszkania, ale niestety, źle trafili..
- A mówiłam, że idziemy tędy powiedziała Monika. A Ty nie chciałeś słuchać przełożonej.
- Dobra ok. Idziemy do tego bloku co mówiłam - powiedziała Monika.
- Wzywamy, jakieś wsparcie? spytał Marcin.
- Nie mamy czasu na wzywanie wsparcia - działamy.
- Monika ostrożnie weszła z Marcinem do mieszkania. Słychać było jakieś krzyki.
- Stać policja na kolana.
Marcin w tym czasie skuł kajdankami i wyprowadził drugiego z nich.
Monika nawet nie przyuważyła, jak drugi z porywaczy wyciągnął broń i oddał strzał w stronę Moniki.
Marcin wrócił, żeby pomóc Monice wyprowadzić drugiego. Gdy zobaczył nieprzytomną Monikę bardzo się przestraszył. Wezwał drugi patrol, aby zabrali porywaczy.
06 do 00 potrzebna jest natychmiast karetka.
Już wysyłam - (powiedział dyżurny Jacek)
Po trzech minutach przyjechała karetka zabrała Monikę do szpitala.
- Gdzie zabieracie Monikę - na Kwiatową 17/37

(Na komendzie)
- A gdzie Monika? -  spytał komendant.
- Panie komendancie, Monika została postrzelona na interwencji . A gdzie wy wtedy byliście?. Wprowadzałem drugiego porywacza.
(Rozmowa telefoniczna)
- Dzień dobry .
- Dzień dobry.
- Z tej strony komendant Wysocki.
- Co się stało panie komendancie? - zapytał Artur
- Monika została postrzelona na interwencji.
- Artur był przerażony.
- W, którym szpitalu leży Monika?.
- Na Kwiatowej 17/37.
- Dobrze, już jadę.
- Do widzenia
- Do widzenia.
- Artur wziął najpotrzebniejsze rzeczy, Moniki i pojechał do szpitala.


(W szpitalu)

- Artur był bardzo zdenerwowany, gdy czekał na korytarzu.
- Po chwili przyjechał Krzysiek.
- Skąd wiesz, Monika jest w szpitalu ?. Przecież dzisiaj nie mieliście razem patrolu.
- Wiem od komendanta - powiedział Krzysiek
Po 2,5 godzinie skończyła się operacja.
Z sali operacyjnej wyszedł lekarz.
- Panie doktorze co z Monią co z moją żoną- powiedział Artur.
- Zapraszam do gabinetu.
- Operacja się udała, ale pana żona straciła dużo krwi. Proszę jak pan chce może się pan zobaczyć z zoną.
- Tak, oczywiście.
- Przepraszam bardzo, ja jestem przyjacielem Moniki, czy też mógłbym wejść.
- Tak, oczywiście tylko jak pan Kownacki wyjdzie z sali.
- Dobrze. Dziękuje bardzo, panie doktorze.
Artur, gdy wszedł do sali zastał śpiącą Monikę.
- Artur zadzwonił do mamy, aby odebrała Franka ze szkoły i  żeby z nim została do czasu kiedy Artur będzie w domu.

(3 godziny później)
- Gdy Artur wszedł do salonu zastał babcie i Franka oglądających telewizję.
-  Tato, gdzie jest mama spytał Franek .
- Franek, mama jest w szpitalu - powiedział Artur.
- A co się stało mamie.
- Rozbolał mamę brzuch - powiedział Artur.
- Franek, pójdziesz do swojego pokoju się pobawić.
- Tak, - odpowiedział.
- To Idź.
Mów mi teraz synu co się stało z Moniką - pytała mama Artura.
- Mamo, Monika zostało postrzelona podczas interwencji.
- Kobieta była w szoku.

(Następny dzień)
- Artur wziął sobie wolne w pracy, i pojechał do Moniki.
Na korytarzu czekał również Krzysiek.
- Cześć Artur
- Cześć Krzysiek.
- Co powiedziałeś Frankowi.
- Że jego mamę rozbolał brzuch.
Dobrze powiedziałeś, nie ma co na razie stresować Franka.
- Gdy Artur wszedł do sali Monika się przebudziła.
- Dzień dobry Moniś .
- Hej kochanie, odpowiedziała Monika słabym głosem.
- Jak się czujesz? - spytał Artur.
- Jestem osłabiona - odpowiedziała Monika.
- Jak tam Franek.
- Dobrze zawiozłem go do szkoły , a ja wziąłem sobie wolne.
- Odpoczywaj Moniś powiedział Artur.
- Artur posiedział 4 godziny i do sali wszedł Krzysiek.
- Hej Monika .
- Hej.
- Jak się czujesz słabo
- Krzysiek. Czy mogę Tobie zadać pytanie.
- Ależ oczywiście.
Dlaczego Ciebie nie było wczoraj na komendzie ?.
- To Wysocki nic Ci nie powiedział
- Nie
Musiałem zawieść Tośka na wycieczkę , później Julia się rozchorowała. Ma grypę . Pojechałem z nią do lekarza i zostałem z Julią w domu.
- Od teraz będziemy zawsze jeździć w patrolu.
Monika się uśmiechnęła.
A bym zapomniał.
- Przywiozłem Ci pomarańcze słodycze.
- Krzysiek nie trzeba było Artur mi też przywiózł.

(Następny dzień)
Monika już nie spała.
12:00
Do sali wszedł Krzysiek z rosołem,  a po chwili Artur.
No to teraz będziesz musiała wybrać,  który rosół jest lepszy . Czy mojej mamy, albo mamy Artura.
Zaśmiał się Krzysiek.
Obydwie zupy są pyszne powiedziała Monika.
- Mam dobrą wiadomość, powiedziała Monika. Wszystko dobrze się goi i za dwa dni wychodzę ze szpitala.
- To świetnie, odpowiedzieli jednocześnie Artur i Krzysiek.
A ja też mam dobrą wiadomość powiedział Krzysiek.
Jaką? - z ciekawością spytała Monika.
Monika przez 3 miesiące będziesz odpoczywać w domu.
- Załatwiłeś mi zwolnienie.
- No nie zupełnie.
Komendant powiedział :
Przekażcie pozdrowienia dla Moniki  powiedział komendant. I po chwili dodał : ,, Jak spotkacie sierżant Kownacką powiedzcie jej żeby przez trzy miesiące nie przychodziła do pracy żeby odpoczywała. "
Ok. Dzięki. 

(21:30)
Artur i Krzysiek trochę się zasiedzieli.

(22:00)
Monika zasnęła.

(Następny dzień)

8 :00
Monika już nie spała. Ubrała się i czekała na obchód.

-Dzień dobry pani Moniko
- Dzień dobry panie doktorze
 . Wszystko ładnie się goi. Jutro pani będzie mogła wyjść ze szpitala.
- Monika była prze szczęśliwa , że już jutro wychodzi ze szpitala.


Do Moniki przyszła Ola
- Cześć Monika
- Cześć Ola
- Jak się czujesz spytała Ola
- Dobrze.
- Jutro wychodzę ze szpitala.
- To świetna wiadomość - powiedziała Aleksandra.
- No, ja też się bardzo Cieszę.
- Przywiozłam  rosołek od mamy - powiedziała Ola.
- Zmówiliście się czy co?.
- Wczoraj Artur i Krzysiek przywieźli mi rosołek.
- Zjem bardzo chętnie.
- Ok .
To jedz  , bo Ci wystygnie - powiedziała Ola.


(2 godziny później)
Chyba się zasiedziałam , powiedziała Ola , nie bardzo miło nam się rozmawia.
Pójdę już zaraz Mikołaj wróci do domu . Muszę obiad ugotować.
- No dobra to leć.
- Pa
- Pa


(3 godziny później)
(Artur przyszedł do Moniki do szpitala)

- Cześć Moniś
- Cześć Artur
Co tam u was słychać.
- No wiesz nic ciekawego. Franek dzisiaj pojechał na wycieczkę /.
A do (Sochaczewa) (miasto podane zupełnie przypadkowo).
Jutro Moniś wypisują Cię ze szpitala.
- Tak, o, której mam po Ciebie przyjechać.
- Tak, ok. 11:00
- Ok
Po chwili do Artura zadzwonił telefon.
(Była to wychowawczyni Franka)
Kochanie to z pracy powiedział Artur , ponieważ nie chciał stresować/ denerwować Moniki.

(Rozmowa telefoniczna)
- Dzień dobry. Czy pan Artur.
- Tak , a o co chodzi ?
- Proszę pana Franek .. Franek.. Franek zniknął.
Artur się zdenerwował.
To jak go pani pilnowała.
Powiedziałam dzieciom , że jak  chcą to , żeby sobie coś kupiły. I gdy dzieci wyszły ze sklepu - spytałam czy wszyscy wyszli. Powiedziały , że tak więc  poszliśmy dalej. Gdy mieliśmy już odjeżdżać  gdy wszyscy wsiadali do autobusu to chciałam je policzyć.
Dzieci było 39 trzydziestu dziewięciu  uczniów , a powinno być czterdziestu . I wtedy zorientowałam się, że nie ma Franka.
Artur pojechał do Sochaczewa szukać swojego syna.
Franek był na ul. Lombardzkiej 23/41 (ulica wymyślona / zupełnie przypadkowa)
Pojechali razem do domu .


(Następny dzień)

Artur przyjechał po Monikę o godzinie 11:00
- Hej Moniś
-Cześć kochanie.
-Biorę torbę i i jedziemy.
-Poczekaj jeszcze chwilę tylko wypis odbiorę.


(W domu u Moniki i Artura)
Gdy Monika otworzyła drzwi do salonu. Wisiał transparent :
,, Witaj w domu"
I  czekał również tort ,, Dobrze, że jesteś"
 Zastała w nim :  swoją mamę,  mamę Artura, Krzyska, Franka,  Olę, Mikołaja, Jacka, Emilkę i komendanta Wojciecha Wysockiego .
Wszyscy usiedli i jedli dania przygotowane przez mamę Moniki i mamę Artura.
(Na pierwsze danie był: rosół , albo flaki jak kto sobie życzył , na drugie ziemniaki z koperkiem schaby , kotlety , żeberka krokiety i dewolaje ). A na deser lody i tarta cytrynowa i  beza

(Godzina 21 : 00)

Wszyscy rozeszli się do swoich domów.
- Ja posprzątam - powiedziała Monika.
- Nie ty usiądź  odpocznij  sobie . Weź prysznic.
- Ok .

(Godzina 22 : 00)
Monika i Artur zasnęli.

Informacje, które warto przeczytać.

Krótkie wprowadzenie...

Blog ten, będzie opowiadał historię dwóch patroli:
. Patrol 005:.
-St. post. Aleksandra Wysocka. (Magdalena Malcharek.
 -St. asp. Mikołaj Białach (Mariusz Węgłowski).
 Patrol 006:.
Sierż. sztab. Monika Kownacka (Małgorzata Szapował).
 Sierż. Krzysztof Zapała. (Wojciech Sukiennik).
 St. Serż Emilia Drawska (Anna Kukawska)

                        UWAGA!!.
 Nazwy ulic, miejscowości, które będą przedstawione w opowiadaniach są wymyślone lub zupełnie przypadkowe.
Nazwiska, które są przedstawione w opowiadaniach są wymyślone, lub zupełnie przypadkowe.
           OSTRZEŻENIE!!.
 Materiały, które są tu publikowane to moja własność, nikt nie ma prawa kopiować moich materiałów do własnego użytku.
Art. 116.:
 1. §Kto bez uprawnienia, albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej, albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

INFORMACJA!!.
Opowiadania, które będą pojawiać się na blogu będą publikowane w "piątek"(data publikacji i dzień może ulec zmianie).

Wstęp.

Hej, mam na imię Bartek. Mam 15 lat. Po wakacjach pójdę do trzeciej klasy gimnazjum.
Lubię pisać opowiadania.
Postanowiłem założyć bloga, na którego serdecznie zapraszam ;).