piątek, 19 sierpnia 2016

5. Napad, kłopoty,przemoc, (część 2) + informacja.


UWAGA!.
 
Informacja:.
W dniu 26.08. 2016 r. (to jest piątek) opowiadanie nie pojawi się na blogu.
Kolejne opowiadania będzie opublikowane 2.09.2016 r. (to jest piątek)
 
Życzmy miłych wrażeń przy czytaniu opowiadania. ;)
                                                                                             Autorzy.

(W radiowozie)

Coś mi tu nie pasuje powiedział Krzysiek. Przecież na umowie widniały podwyższone kwoty czynszu.
 Jedziemy pod adres Kwiatkowskiego 151/1
Dzień dobry - powiedzieli policjanci / funkcjonariusze.
 Dzień  dobry,
 Czego państwo tu jeszcze szukają. Jesteśmy tu po to, by wyjaśnić pewną sprawę. Na umowie najmu widnieją podwyższone kwoty czynszowe, które  znacznie wzrosły, a chyba nie powinny.
A co ? -pan ze skarbówki-?!.
 Dobrze, przyznam się powiedziała sąsiadka to ja sfałszowałam to zawiadomienie. Za to grozą pani trzy lata więzienia. Chyba nie chcecie wsadzić mnie do więzienia. Tym razem skończy się pouczeniem.


(Na komendzie)
Od razu do siebie wezwał funkcjonariuszy dyżurny. Mam coś do was.
Co ? .
 Ta kobieta nie mogła uczestniczyć w tym napadzie ponieważ była wtedy w miejscowości Wirony  (miejscowość wymyślona), a to jest jakieś dziesięć minut drogi do miejsca napadu. Dzięki. Policjanci poszli porozmawiać z p. Jolantą Grodowską
Proszę nam powiedzieć całą prawdę , ale jaką prawdę ? zdziwiła się . Przecież ja to zrobiłam. Co wy jeszcze o de mnie chcecie przecież przyznałam się do winy. Pani nie mogła uczestniczyć w tym napadzie , ponieważ była pani w miejscowości Wirony. (miejscowość wymyślona) .Co pani tam robiła. Byłam u mojej schorowanej matki. Co dzień przyjeżdżam do niej rano i pilnuję by wzięła leki. Mówiła oskarżona.
Proszę nam powiedzieć całą prawdę . Dlaczego pani idzie w zaparte. Dobrze powiem całą prawdę .
To nie ja napadłam na Konrada to mój syn - mówiła kobieta. Ja przyniosę pani telefon z depozytu. To pani do niego zadzwoni. Dobrze zgodziła się

(Rozmowa telefoniczna)
- Paweł tu mama musimy porozmawiać. Natychmiast przyjedź na komendę policji. Rozumiesz ? . Tak, tak wiem co zrobiłeś, ale ja tu jestem zamiast Ciebie . Przyjedź proszę . Nie, nie, nie sprzedałam  Cię mówiła kobieta. Jak możesz tak mówić. (Rozmowa przerwana).
Chłopak uciekł bo nie chciał przyznać się . Nie pozostało nam nic innego, aby dyżurny rozesłał za nim list gończy.

 (Po pracy)

Jak tam Franek zadomowił się ?
Tak już całkowicie, ale to jest fajny chłopak .
Złapano tego chłopaka. Już do nas jedzie - mówił dyżurny .
Sierżant Wyszedł z komendy.
(Dorota powiedziała mu , że nie chce chodzić na kursy księgowej. I że go nie zdradza .  Po prostu rezerwowała stolik w Włoskiej knajpie .)

Udało nam się skończyć jeszcze dziś.
Komentujcie będziemy  bardzo wdzięczni.

piątek, 12 sierpnia 2016

4. Napad, kłopoty, przemoc, (część 1)

Uwaga!! (kilka słów wstępu)
 Do obsady, w pisaniu i w prowadzeniu bloga dołączyła, nowa autorka - Julia Guła. Przywitajmy ją serdecznie.
Julia Guła - to piętnastoletnia dziewczyna, bardzo lubi serial Pip.

(Wstęp)

Dzień dla patrolu (006, w którego skład wchodzą sierżant sztabowy  Monika Kownacka i sierżant Krzysztof Zapała) rozpoczął się odprawą.

(Na komendzie)

Komendant mówił, że ich komenda traci na popularności i, że muszą coś z tym zrobić wszyscy byli tym  bardzo rozbawieni. Sierżant. sztabowy  Monika Kownacka  spytała:
Czy Komenda Główna ma, jakiś pomysł.
Tak, - odpowiedział komendant...

(W pokoju prewencyjnym)
Monika i Krzysiek weszli do pokoju żartując sobie. W pewnej chwili z kieszeni Krzyska wyleciała,jakaś wizytówka. Była to wizytówka od detektywa. W pierwszej chwili Monika pomyślała, że jej najlepszy kupel chce zmienić pracę. Krzysiek był bardzo zdenerwowany, gdy zauważył, że Monika trzyma w dłoniach wizytówkę od detektywa. Gdy Krzysiek ochłonął wyjaśnił koleżance, dlaczego wynajął detektywa. Myślę, że moja żona Dorota mnie zdradza.  Musicie to wyjaśnić między sobą.

(W radiowozie)
Krzysiek był przytłoczony całą tą sytuacją. Po chwili odezwał się dyżurny:.
00 do 06 słucham Cię 00.
Napad w salonie gier. Napadnięty mężczyzna, jest poszkodowany. Karetka jest już na miejscu.

(Na interwencji)
Po 10 minutach policjanci byli  na miejscu. Tam czekał na nich poszkodowany i lekarz pogotowia, który opatrywał mu ranę. Poszkodowany nie chciał zgodzić się / nie wyraził zgody, by pogotowie zabrało go do szpitala.
- Dzień dobry, - powiedzieli funkcjonariusze jednocześnie.
- Dzień dobry, odpowiedział - zraniony.
Sierżant sztabowy Monika Kownacka spytała co dokładnie się stało. Poszkodowany odpowiedział, że skradziono jemu 50 tysięcy złotych,  które właśnie miał zawieść do banku. Gdy założyłem kurtkę... mówił poszkodowany ktoś uderzył  mnie w tył głowy.
- A, czy ktoś panu groził? - spytała sierżant sztabowy Monika Kownacka
- Nie, -  odpowiedział poszkodowany.
- Gdzie pan chciał zawieść te pieniądze?- spytał sierżant Zapała.
 -  Do banku-  odpowiedział poszkodowany.
Zazwyczaj jeździ ze mną ochroniarz, ale wtedy kiedy ja chciałem jechać to jemu nie pasowało. Więc postanowiłem zawieść sam te pieniądze.
No dobrze powiedział Krzysiek. A czy jeszcze ktoś wie o tych pieniądzach .
Tak odpowiedział właściciel salonu gier,  a kto?.
- Moja pracownica Jola. Poprosimy adres do pana pracownicy może czegoś więcej się dowiemy '
- Do widzenia - powiedzieli policjanci i wyszli z salonu gier.

(Ul. Pamickiego 5/18)
Policjanci przyjechali do mieszkania pani Jolanty Grodowskiej . Funkcjonariusze przedstawili się i pokazali odznaki. Gdy sierżant sztabowy  Monika Kownacka powiedziała, w jakiej sprawie przyszli i co się stało, kobta się przeraziła. Monika i Krzysiek zapytali kobietę, czy jej pracodawca, będzie wiózł pieniądze bez ochroniarza?. 
 - Tak, odpowiedziała kobieta.
- Poproszę dowód tożsamości.
- Oczywiście już daję.
 Proszę bardzo.
-  Dziękuje odpowiedziała policjantka.
 Kobieta nigdy nie była karana powiedziała sierżant sztabowy Monika Kownacka do sierżanta  Krzysztofa Zapały. Policjanci pożegnali się i wrócili do patrolowania Wrocławskich ulic.

(W radiowozie)
Nie wydaje mi się, ażeby ta kobieta posunęła się do tego,by ukraść te  pieniądze.
- 00 do 06 .
- Znęcanie się nad małoletnim chłopcem ul Kwiatkowskiego 151/1 (mieszkania 1).
- Udajemy się na miejsce bez odbioru
.
Policjanci po 5 minutach byli na miejscu .

(Na interwencji)
(Ul. Kwiatkowskiego 151/89).
Drzwi otworzyła im sąsiadka . Policjanci przedstawili się i pokazali odznaki.
- Dziękuję państwu, że tak szybko przyjechaliście.
- Co dokładnie pani słyszała? - pyta sierżant Krzysztof Zapała.
- Krzyki, hałasy, wyzywania dziecka od debili.
- Czy, widziała pani, że chłopiec, jest zamknięty w sobie i skryty.
- Tak...

(Przed blokiem)
Czy państwo mieszkają pod trójką?.
Tak, a o co chodzi? spytała (opiekunka)
Pani sąsiadka twierdzi,że Ignaś jest bity. Po chwili z bloku wyszła sąsiadka
Proszę powiedzieć mi czego dokładnie dotyczyło to zgłoszenie.
Pani sąsiadka twierdzi, że Ignacy jest bity. Ignaś bity?! -  zadziwiła się
Czy, mogę porozmawiać z Ignacym? -  spytała sierżant sztabowy Monika Kownacka.
Tak, idź Ignaś porozmawiać z państwem.
Ignacy odpowiedział, że dobrze czuje się w tej rodzinie i, że nikt go nie bije.
Policjanci pożegnali się i poszli do radiowozu.

(W radiowozie)
Ta sprawa jest, jakaś dziwna?!.
Nie, uważasz? -  spytała Monika
Krzysiek, Krzysztof  ! Krzyknęła Monika
 Słucham odpowiedział Krzysiek . Słyszałeś co do Ciebie mówiłam?! -  spytała spokojnym głosem policjantka.
 Co się dzieje? . Denerwuje się tą rozmową z Dorotą. A jak Dorota chce się spotkać tylko po to, by powiedzieć, że to już koniec naszego małżeństwa?!.
 Nie martw się, pocieszała go Monika.
00  do 06.
 Słucham Cię 00.
 Dzwonił do mnie właściciel, że odzyskał  materiał z nadajnika.

(Ul. Ostrobramska 44/56)
W koszu na śmieci tam nic nie ma powiedziała Monika. Monika zajrzała, do jakiejś szopy. . Policjanci zorientowali się, że po drugiej stronie mieszka p. Jolanta Grodowska . Gdy policjanci zapukali do drzwi kobieta była bardzo zdenerwowana. Gdy policjanci / funkcjonariusze usiłowali wejść do mieszkania p. Grodowska krzyczała, aby Krzysiek nie wchodził do jej mieszkania . W jej mieszkaniu znaleziono 40 tysięcy złotych. Kobieta ,,tłumaczyła się", że nie ukradła tych pieniędzy. Sierżant Zapała  zapytał:
- Gdzie jest pozostałe dziesięć tysięcy?.
- Kobieta przyznała, że to ona ukradła te pieniądze.
Sierżant  sztabowy  powiedziała, aby p. Jolanta odwróciła się twarzą do ściany, ponieważ muszą ją wyprowadzić.
 Przysługuje pani prawo do adwokata wszystko co pani powie może być użyte przeciwko pani. Wychodzimy ...

(Na komendzie)
Policjanci przywieźli p. Jolantę Grodowską na komendę. Tam trafiła pod nadzór młodszego aspiranta Kobielaka. Zatrzymana nie chciała iść do celi, ponieważ ma klaustrofobie . Monika wytłumaczyła jej, że to dla jej dobra.
00 do 06 jesteście na komendzie jesteśmy - odpowiedzieli
- Na komendę zgłosiła się matka chłopca
- To zaprowadź ją do pokoju przesłuchań.
- Ok.
- Dzień dobry otrzymaliśmy zgłoszenie ze Ignacy jest bity.
- Muszę sporządzić zeznanie.
- W tym celu proszę od pani dowód osobisty.
- Oczywiście Już daję.
Monika spisała dane.
Kobieta wyciągnęła dokumenty wszystkie to opinie psychologów itp.
Przez tą sąsiadkę są same problemy nawymyśla sobie.
Za to ni będzie wszczynane żadne postępowanie . Dziękuje do widzenia
Do widzenia odpowiedziała.
(Policjanci wrócili do patrolowania Wrocławskich ulic.)

(W radiowozie)

Coś mi tu nie pasuje..- powiedział Krzysiek ...
                               Pytania:
1) Co nie pasowało Krzyśkowi?.
2) Kto ukradł te pieniądze?.
3) Czy zgłoszenie sąsiadki o biciu chłopca okaże się prawdziwe?.
4) Czy związek sierżanta Krzysztofa Zapały  przetrwa?.

piątek, 5 sierpnia 2016

3. Patrol, brak środków na koncie?!, rozwód, wypadek, powrót?.

(Wstęp)
Dzisiaj towarzyszmy patrolowi 006 (w , którego skład wchodzą sierżant sztabowy Monika Kownacka i starszy sierżant Krzysztof Zapała)
Dzisiaj Monika przyszła do pracy w niezbyt dobrym humorze.

(Na komendzie)
- Cześć Monika
- Cześć Krzysiek odpowiedziała Monika.
Coś się stało spytał starszy posterunkowy swoją koleżankę.
- Nic takiego . Nie chcę o tym teraz rozmawiać.
Ok chcesz kawy mamy jeszcze chwilę zanim wyjedziemy na patrol.
- Tak poproszę odpowiedziała sierżant sztabowa Monika Kownacka.
Z mlekiem i  dwie łyżeczki cukru . Tak , a skąd wiedziałeś. Intuicja odpowiedział Krzysiek.
- Proszę
- Dziękuję
Dopijemy kawę i wyruszamy na patrol.

(W radiowozie)
Monika powiesz mi o co chodzi. Monika w tej chwili miała otworzyć usta.
00 do  06 słucham Cię 00
Jedzcie na ulicę Bananową 15/25 (ulica wymyślona). Matka zgłasza , że pojechała z córką na zakupy córka została w samochodzie. Nie chciała wysiąść gdy matka przyszła do samochodu córki już nie było. Dobrze udajemy się na miejsce.

(Ul. Bananowa 15/25)
Sierżant sztabowa Monika Kownacka i starszy posterunkowy Krzysztof Zapała komenda miejska we Wrocławiu.
- Dzień dobry
- Dzień dobry.
Jak się pani nazywa ? zapytała sierżant sztabowa Monika Kownacka
 Grażyna Kowal. (imię i nazwisko fikcyjne / wymyślone)
Proszę powiedzieć co się stało.
Ja z moją córką wybrałam się na zakupy . Basia (imię zupełnie przypadkowe) nie chciała wyjść z samochodu. Ja poszłam do sklepu po pieczywo mówiła kobieta . I co było dalej.. A Basi już nie było w samochodzie. A gdzie jest ojciec dziecka jesteśmy od dwóch lat rozwiedzeni mówiła pani Grażyna. A gdzie on teraz przebywa. Mieszka na ul. Wodnika 14/23. To trzy ulice z tąd . Widuje się 2 razy w roku tak zadecydował sąd. A jak ma na imię ojciec Basi Michał Wróbel (imię i nazwisko zupełnie przypadkowe). Dziękujemy do widzenia odpowiedzieli policjanci.

(Ul Wodnika 14/23)
Policjanci podjechali pod ulicę Wodnika 14/23
Policjanci pukają do drzwi. Otwiera im jakiś mężczyzna.
Komenda miejska policji we Wrocławiu.
Dzień dobry
Michał Wróbel czy to pan ?
nie ja jestem Mariusz Zakrzewski - odpowiedział .
A czy zna pan pana Michała Wróbla . Ja właśnie od niego kupiłem to mieszkanie, ale prawie w ogóle go nie znam odpowiedział . No dobrze w takim razie do widzenia powiedzieli policjanci.
- Do widzenia. Najwyraźniej p. Michał Wróbel nie powiadomił swojej żony , że zmienia mieszkania.

(W radiowozie)
06 do  słucham Cię 00 
- Zgłoś nas na przerwę.
- Ok.


Monika i Krzysiek poszli zamówić sobie gorące kanapki.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
Chcielibyśmy zamówić dwie gorące kanapki .
- Dobrze za chwilę będą. Ile płacę spytał Krzysiek
- 5 złotych odpowiedziała sprzedawczyni.
Monika i Krzysiek poszli do radiowozu.

Mamy teraz chwilę przerwy więc mów co się dzieje.
- Krzysiek obiecałeś , że nie będziesz drążył tematu.
- Wiesz , że jestem ciekawski i wszystko muszę wiedzieć.
- No dobra mam problem z Arturem .
- Jaki ? spytał Krzysiek
- Podejrzewam , że popadł  w hazard .
- A skąd ta myśl , że Artur popadł w hazard.
-  Bo co dzień wypłaca  dwa tysiące z naszego wspólnego konta.
-  Wiem , że to co teraz powiem może wydawać się idiotyczne, ale może mogłabyś go trochę pośledzić . Franka przywiozła byś do mnie . Franek z Tośkiem się świetnie dogadują.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł - powiedziała Monika.
- Ok pośledzę Artura , ale nie powinnam tego robić , to przecież mój mąż. - Powiedziała Monika
- Rób jak chcesz powiedział Krzysiek . Wtedy mogłabyś upewnić się czy Twoje podrzenia są prawdziwe.



( Godzina 21 : 00)
Gdy Monika wróciła z pracy . Postanowiła sprawdzić stan wspólnego konta. Z kąta zginęło im (35 tysięcy złotych) (kwota zupełnie przypadkowa.)
- Monika od razu skojarzyła , że to Artur wziął te pieniądze. Zawiozła Franka do Krzyska .
Pojechała na ulicę Koszarową (ul. podana zupełnie przypadkowo) bo wiedziała , że tam jest kasyno. Kiedyś tam była na interwencji.
Zastała tam Artura , który cały czas przegrywał , ale nie chciał się poddać. Monika poszła do Artura.
- Monika co ty tu robisz ? spytał Artur.
- To raczej ja chciałam się Ciebie spytać powiedziała Monika.
-  Moniś popatrz tylko świetnie mi idzie. Jeszcze tylko dwa rozdania i pieniądze będą nasze.
- Koniec  z nami nie chce Cię znać. Koniec !! . Wykrzyczała Monika.
- Jeszcze dziś składam pozew o rozwód.
- Ale Moniś kochanie co ty mówisz my zaraz odzyskamy te pieniądze.
- Myślałam , że zmądrzałeś i już nie wrócisz do hazardu.
- Monika się rozpłakała i wyszła. Artur pobiegł za Moniką , ale nie zdążył bo Monika odjechała. Artur się załamał . 

( pół godziny później)
Artur pojechał do domu . Nie mógł dobić się do drzwi , ponieważ Monika wymieniła zamki. Po chwili w końcu otworzyła.
- Czego ty jeszcze chcesz . Doprowadziłeś nas do bankructwa i jeszcze Ci mało. Monika wyniosła walizkę Artura i zatrzasnęła mu drzwi przed nosem.

(Dwa dni później)
- Mamo gdzie jest tata pytał cały czas Fanek .
- Tata wyjechał w delegacje tłumaczyła synkowi Monika
- A kiedy wróci? - pytał smutny Franek .
- Nie wiem synku.

(Ul.  Rynkowa 14/34)
Artur pojechał do pobliskiego pubu.
W pubie kupił  sobie alkohol.
Gdy wypił alkohol postanowił pojechać do Moniki , aby ją przeprosić. Wsiadł w samochód i ruszył w drogę.
Spowodował wypadek był nieprzytomny karetka zabrała go do szpitala. Lekarz spytał Artura , aby dał numer to zadzwoni do kogoś bliskiego.

- Halo
- Halo
- Dzień dobry z tej strony lekarz pogotowia. Marek Kruszyna.
- Dzień dobry Monika Kownacka , a co się stało.
- Pani mąż jest w szpitalu .
- Jak to spytała zdenerwowana sierżant sztabowa Monika Kownacka.
- Jak to się stało. Pani mąż jechał samochodem pod wpływem alkoholu.
- W , którym szpitalu jest mój mąż spytała roztrzęsiona Monika.
- Ul Wrońska 24 odpowiedział lekarz.


(10 minut później)
- W , której sali leży Artur Kownacki.
- W sali numer 7. Pójdzie pani w prawo prosto i w prawo . Tam jest sala numer 7.
- Dziękuję bardzo
- Dzień dobry chciał bym z panią porozmawiać powiedział lekarz.
- Tak oczywiście.
- Proszę dokładnie opowiedzieć mi co się stało powiedziała Monika.
- Pan mąż został przewieziony do szpitala , ponieważ podczas jazdy pod wpływem alkoholu uderzył w drzewo i spowodował wypadek.
- Proszę powiedzieć mi panie doktorze w jakim Artur jest stanie.
- W tej chwili jego stan jest krytyczny powiedział lekarz.

Monika się załamała i zaczęła płakać.

(Dwa dni później)
Artur odzyskał przytomność i musiał jeszcze pobyć jeszcze dzień w szpitalu.

 (W domu)
Monika proszę Cię wybacz mi.
- Po tym co zrobiłeś nigdy. W głębi duszy Monika wiedziała, że wybaczy Arturowi.
- Moniś kochanie proszę.
- No dobrze dam Ci ostatnią szansę.
Minęło kilka tygodni zanim Monika i Artur odbudowali swój związek na nowo.

Udało mi się skończyć jeszcze dziś.
Komentujcie!! (będę bardzo wdzięczny, a zarazem jestem ciekaw waszych opinii)