Witam!, to już kolejne siódme opowiadanie.
Zapraszam serdecznie do przeczytania, ale również do komentowania ;)
(Odprawa)
Dziś ulice Wrocławia patrolują: St. sierż. Emilia Drawska i sierż. Krzysztof Zapała.
Doszły do mnie słuchy, że sierżancie Zapała szarżujecie po mieście, jak poparzony.
- Ależ panie komendancie, ja tylko... ja tylko... po prostu spieszyliśmy się wraz z Emilką na interwencję, musieliśmy błyskawicznie dotrzeć na miejsce, ponieważ dostaliśmy zgłoszenie, że na ulicy Wyszarskiej 15 pewien młody chłopak chce zabić swoją matkę. Miał przy sobie broń palną.
Pan komendant wstał i chciał przemówić, lecz coś uniemożliwiło mu to - to było zasłabnięcie. Funkcjonariusze natychmiast udzielili inspektorowi natychmiastowej niezbędnej pomocy.
(7 minut później)
Na komendzie pojawiła się ekipa ratownicza, która niezwłocznie przetransportowała ojca Aleksandry Wysockiej do szpitala.
- Panie doktorze... - mówiła Ola.
- Dzień Dobry.
- Nazywam się: Tomasz Wawrzyniak
- Czy pani jest kimś z rodziny pacjenta?.
- Tak, jestem jego córką.
- Zapraszam do gabinetu.
- Dziękuję.
- Proszę mi powiedzieć co stało się z moim ojcem?.
- Pani Aleksandro, na tym etapie nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć, wiemy tylko, że było to zasłabnięcie.
- Czy pan Wojciech leczy, lub leczył się, kiedyś na jakąś przewlekłą chorobę?.
- Nie, nigdy.
- W głowie Oli zrodziła się myśl, że jej tata mógł się kiedyś na coś leczyć, ale nie powiedział mi o tym. Przecież jesteśmy rodziną.
- Pani Aleksandro, proszę się tak nie zadręczać, zrobimy panu Wysockiemu wszystkie potrzebne badania i na pewno dowiemy się czegoś więcej.
(Pan Wysocki)
- Halo.
- Dzień dobry, panie komendancie.
- Jacek zastąpisz mnie dzisiaj w pracy.
- Dokończ prowadzenie odprawy, rozdziel rewiry.
- Dobrze, panie komendancie.
(15 minut później)
W gabinecie komendanta czekał już dyżurny Jacek Nowak.
Jak, już wiecie dziś będę zastępował dowódcę komendy.
Rozdzielę rewiry:.
Patrol 002: Park Koło Młyńskie.
Patrol 003: Ulica Nadrzeczna.
Patrol 004: Ulica Przybrzeżna.
Patrol 005: Ulica Warengroda 15/26.
Patrol 006: Ulica Wiśniowa 15/23.
Emilia i Krzysiek po odbytej odprawie, wrócili, by pełnić swoje służbowe obowiązki na patrolu.
Po chwili dyżurny odezwał się przez radio:.
00 do 06.
- Słucham Cię 00.
- Jedzcie, na ulicę (Bagatela 18/2)..
- Zgłoszenie wysyła sąsiadka.
- Mówi, że z mieszkania sąsiadów dochodzą dziwne hałasy, krzyki oraz głośny płacz dziecka.
- Udajemy się, bez odbioru.
(Bagatela 18/21)
Funkcjonariusze wchodzą do budynku.
- Na drugim piętrze, na funkcjonariuszy czekała już, przerażona sąsiadka.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Jak się pani nazywa.- spytał sierżant Krzysztof Zapała.
- Halina Wilczarek - panie władzo.
- Proszę opowiedzieć nam dokładnie, co pani zaobserwowała.
- ... A, więc tak:.
- Gdy jestem u siebie w mieszkaniu z pod trójki dobiegają jakieś dziwne odgłosy, wrzaski, krzyki, hałasy, głośny płacz dziecka.
- Panie policjancie, ja to boję się koło ich drzwi przechodzić, takie wrzaski słychać, ale zaraz... zaraz... słychać też, jakby ktoś uderzał o coś ciężkim metalowym narzędziem, po chwili, gdy ktoś odłożył to narzędzie zaczyna się rozpaczliwy płacz dziecka.
- Proszę mi powiedzieć, w jakim wieku jest to dziecko.
- Szanowny panie. Ta baba, przepraszam, że tak się wyrażę ma piątkę dzieci.
- Ona nie pracuje, czerpie zasiłek z MOPS-u, mąż/ konkubin sama nie wiem kto to już dla niej był odszedł do innej, jak pani Barbara urodziła trzecie dziecko.
- Alimentów na nią nie płaci. - panie sierżancie - to czysta patologia.
Nagle z pod "trójki" zaczęły dobiegać dziwne hałasy.
Policjanci błyskawicznie udali się pod tą klatkę.
- OTWIERAĆ!!!- Policja - krzyknął Krzysiek.
- Jednak pukanie, i wołanie nic nie dało.
- Krzysiek zmuszony był wyważyć drzwi.
- To co zobaczyli stróże prawa zmroziło im krew w żyłach.
- Matka biła dziecko metalowym prętem po głowie.
- Matka, gdy zobaczyła policjantów rzuciła się na nich.
- Krzysiek błyskawicznie obezwładnił agresorkę i wyprowadził ją z mieszkania.
- Emilia wezwała karetkę.
(5 minut później)
Karetka zabrała dziecko, do szpitala, a Emilka zastanawiała się, gdzie będzie pozostała czwórka dzieci, podczas nieobecności matki.
- Cześć, jestem Emilka, dziś pójdziecie ze mną, dam wam coś do jedzenia, pobawicie się, porysujecie.
- Dobrze, proszę pani odpowiedzieli jednocześnie.
(Na komendzie)
- Dzień dobry.
- Czego ode mnie chcecie.
- Czy ma pani, przy sobie dowód tożsamości, lub inny dokument potwierdzający pani godność?.
- Gówno Cię to interesuje.
- Jak sama pani wie, znajduje się pani na komendzie, takie zachowanie możemy potraktować, jako obrazę funkcjonariusza na służbie.
- Art. 226. KK
- Znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia obowiązków służbowych:.
§ 1. Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Przepis art. 222 naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza na służbie.
- Popełniła pani te dwa wykroczenia, które zapisane są w KK (Kodeks Karny).
- To nie wszystko, dojdzie jeszcze kara pozbawienia wolności, za znęcanie się nad małoletnim.
Art. 207. Znęcanie się psychiczne i fizyczne:.
§ 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
- Nazywam się Wanda Wroczyńska.
- Dlaczego, pani znęcała się nad synem z tak szczególnym okrucieństwem?!.
- Gówniarz, nie chciał mnie słuchać, wszystko to co do niego mówiłam nie docierało do niego.
- Czy wszystkie konflikty, spory muszą kończyć się tak okrutną przemocą? - spytała starszy sierżant Emilia Drawska.
- Ja, leczę się psychicznie... to znaczy leczyłam się kiedyś, po prostu nie panuje nad sobą i nad tym co robię!.
- To, może trzeba zacząć się leczyć od nowa?.
- Ja, próbowałam, to nic nie daje.
- Zdaje sobie pani sprawę z powagi sytuacji.
- Pani dzieci najprawdopodobniej trafią do rodziny zastępczej, chłopiec, który wyjdzie ze szpitala, również tam trafi.
- Jutro przyjedzie prokurator i zdecyduje o pani dalszym losie.
- Buźka zaprowadź panią do profosa.
(1 minuta później)
- Dzień dobry, a kogo my tu mamy.
- Ta pani biła, dziecko metalowym prętem po głowie.
- Oooo - dziecko to nie żelazo, ażeby go kuć - jak zwykle zażartował policjant.
- Wszystkie rzeczy do pudełka:.
- klucze, paski, sznurówki, bransoletki, łańcuszki, telefon i inne niebezpieczne narzędzia.
- Pani Wanda Wroczyńska, została odprowadzona do celi.
(Pokój prewencyjny)
- Ach, co to był za dzień.
- Ile Ci, jeszcze zostało pisania? - spytała starszy sierżant Emilia Drawska.
- A, wiesz już kończę.
- To dobrze, bo ja też już skończyłam.
- Emilia, czy zachciała byś przyjść dzisiaj do nas na kolację?. Tosiek, by się bardzo ucieszył.
- Bardzo chętnie, czemu nie.
Udało mi się skończyć jeszcze dziś.
Komentujcie!! (będę bardzo wdzięczny, a zarazem jestem ciekaw waszej opinii)
Pozdrawiam serdecznie.
Bartek M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz